Dla całego Snow - za to, że dzięki Wam natchnęło mnie do napisania w końcu notki.
Nowy rok szkolny w Snowhange, szkole
dla czarodziejów umieszczonej na Grenlandii zaczynał się corocznie
we wrześniu. W szkole były trzy domy – Ferox, Placidus i
Honestus. Dean Cain, który był wysokim brunetem o dość
przebojowym charakterze znajdował się w tym pierwszym z nich.
Według ogólnych schematów osoba przynależąca do Feroxa jest
osobą dbającą o swoje interesy i osobą przebiegłą.
Szesnastolatek dobrze czuł się w tym domu, cieszył się, że
trafił akurat tutaj i nie wyobrażał sobie by być w Placidusie czy
Honestusie. Za bardzo zżył się z barwami, które reprezentował.
Uwielbiał ludzi, których tutaj poznał, choć wbrew pozorom byli
oni dużo bardziej różnorodni niż zakłada opis osób, które
pasują do tego domu. Dean zaczynał teraz dziesiątą klasę i
cieszył się, że w końcu po dwóch miesiącach wakacji może
spotkać swoich przyjaciół.
Co roku w Feroxie odbywała się
impreza powitalna, na której oczywiście lało się pełno alkoholu,
a wszyscy mogli wreszcie porozmawiać ze znajomymi, których nie
widzieli przez całe wakacje. Dean cieszył się na myśl o tym
jednak nie było mu to dane, ponieważ jego impreza skończyła się
bardzo szybko. Przez większość wakacji brunet nie miał okazji
imprezować, ponieważ musiał z rodzicami odwiedzić praktycznie
całą rodzinę, przez co jego wakacje nie były za bardzo udane. Być
może dlatego powitalna impreza nie skończyła się dla niego zbyt
dobrze.
Pokój Wspólny pełen był
rozweselonych ludzi rozmawiających ze sobą radośnie, rozprawiając
o tym co robili na wakacjach i jak bardzo za sobą tęsknili. Także
wielu jego znajomych podchodziło do niego z kieliszkami, które
musiał wypić z każdym z osobna i powiedzieć parę słów o tym co
działo się u niego. Gdzieś w tłumie zgubił swojego najlepszego
przyjaciela – Alexa Sherilla, którego znał od pierwszej klasy i
od samego początku bardzo się polubili. Z nikim nie czuł się tak
swobodnie jak właśnie z nim. Uważał go za najbliższą osobę,
wiedział, że zawsze może na niego liczyć i, że Alex rozumie go
bez słów. Rozejrzał się po pomieszczeniu szukając kogoś
znajomego z kim jeszcze nie miał okazji dzisiaj porozmawiać, kiedy
usłyszał rozmowę dwóch piętnastolatków, kłócących się o to,
który z nich jest w stanie wypić litrową flaszkę
czterdziestoprocentowego alkoholu. Dean z pobłażliwym uśmiechem
podszedł do nich...
Kiedy Dean Cain otworzył oczy następnego dnia wszystko wokół
niego wirowało. Przez chwilę zastanawiał się gdzie w ogóle jest
i skąd się tu wziął. Przecież parę chwil wcześniej witał się
ze wszystkimi znajomymi, więc w jaki sposób nagle znalazł się w
łóżku? I co się działo na imprezie? Po chwili zaczęły docierać
do niego inne odczucia, niezbyt przyjemne. Przez głowę przeszedł
mu ogromny ból głowy, czuł jakby zaraz miał zwymiotować, a w
ustach miał tak sucho, że nie potrafił nawet normalnie się
odezwać. Jęknął cicho, zasłaniając oczy przed rażącym go
światłem i wystękał do siebie nie oczekując od nikogo
odpowiedzi:
- Wody... - jego głos to była jedna
wielka chrypa.
Poczuł, że ktoś do niego się
zbliża i miał nadzieję, że to jego Anioł Stróż, spieszący mu
z pomocą i prawie tak było.
- A może rozumu? - usłyszał żartobliwy głos zza swoich pleców.
- A może rozumu? - usłyszał żartobliwy głos zza swoich pleców.
W pierwszym momencie nie
zidentyfikował osoby, która to powiedziała. Dopiero kiedy
przetarł zaspane oczy i odwrócił się w stronę głosu, zobaczył
Alexa, którego ostatni raz widział na początku nieszczęsnego
wieczoru.
- Ale co ja takiego złego zrobiłem - zapytał prawie jak małe dziecko, któremu zabrano cukierka, ponieważ coś przeskrobał. - Podaj wody, nie daj mi cierpieć – poprosił błagalnym tonem.
- Ale co ja takiego złego zrobiłem - zapytał prawie jak małe dziecko, któremu zabrano cukierka, ponieważ coś przeskrobał. - Podaj wody, nie daj mi cierpieć – poprosił błagalnym tonem.
Brunet
wstał i wziął szklankę, którą napełnił wodą i znów usiadł
obok jego łóżka. Dean wyciągnął rękę po wodę, jednak Alex
miał zamiar trochę się pobawić jego kosztem. Trzymał szklankę
w takiej odległości, aby Cain nie mógł jej dosięgnąć.
- Głupota boli. Najpierw mi obiecaj, że nie będziesz robił takich idiotycznych zakładów - powiedział przez śmiech. Widać było, że ta sytuacja nawet go bawiła. Z Deanem było wręcz przeciwnie, czuł się fatalnie i jedyne czego pragnął to napić się, a następnie wrócić do bezbolesnej krainy snu.- A już zwłaszcza beze mnie.
- Głupota boli. Najpierw mi obiecaj, że nie będziesz robił takich idiotycznych zakładów - powiedział przez śmiech. Widać było, że ta sytuacja nawet go bawiła. Z Deanem było wręcz przeciwnie, czuł się fatalnie i jedyne czego pragnął to napić się, a następnie wrócić do bezbolesnej krainy snu.- A już zwłaszcza beze mnie.
- Ale jakich
zakładów? - Dean zakrył ręką oczy, by nie raziło go słońce.
Od tego bardziej bolała go głowa. Próbował na oślep dosięgnąć
szklanki, która spoczywała w ręce przyjaciela, jednak nie za
bardzo mu to wychodziło. - Ja nic nie zrobiłem złego. -
tłumaczył, nie bardzo wiedząc o co chodzi Alexowi.
Chłopak podał mu w końcu tę
szklankę. Cain wiedział, że przyjaciel nie pozwoliłby mu dłużej
cierpieć. Miał dobre serce, zwłaszcza dla przyjaciół. Brunet
wziął ją szybko do ręki i zaczął łapczywie pić. Każdy łyk
był dla niego niemożliwą do opisania ulgą.
- Wypicie litrowej butelki w dwie minuty to nie był dobry pomysł – powiedział karcąco Alex.
- Wypicie litrowej butelki w dwie minuty to nie był dobry pomysł – powiedział karcąco Alex.
Dean
zakrztusił się kiedy do usłyszał. Odkaszlnął, przetarł ręką
mokrą koszulkę, na którą wylała mu się woda i zapytał ze
zdumieniem:
- Założyłem się, że wypiję litr w dwie minuty?
Nie bardzo w to wierzył, więc spojrzał na przyjaciela, żeby sprawdzić czy nie żartuje. Jednak to wyjaśniło dlaczego nie pamięta prawie nic z zeszłego wieczoru.
- Założyłem się, że wypiję litr w dwie minuty?
Nie bardzo w to wierzył, więc spojrzał na przyjaciela, żeby sprawdzić czy nie żartuje. Jednak to wyjaśniło dlaczego nie pamięta prawie nic z zeszłego wieczoru.
- I co,
wypiłem? - zapytał, kiedy zrozumiał co jest w tym wszystkim
najważniejsze. Przecież Dean Cain nie przegrywa zakładów, choć
domyślał się, że ten akurat mógł przegrać, gdyż nie było to
łatwe zadanie.
Alex
jeszcze bardziej skarcił go wzrokiem, po czym wziął małego jaśka
i rzucił mu w twarz.
- No tak, to najważniejsze - rzekł oschle, lecz po chwili się roześmiał. Znał go na tyle by wiedzieć, że jest do tego zdolny. - Wypiłeś. A teraz umierasz.
- No tak, to najważniejsze - rzekł oschle, lecz po chwili się roześmiał. Znał go na tyle by wiedzieć, że jest do tego zdolny. - Wypiłeś. A teraz umierasz.
- Ale było
warto – brunet wyszczerzył zęby w stronę przyjaciela - Przecież
to jest powód do dumy! Będziesz musiał kiedyś też spróbować.
Oboje się roześmiali. Dean chciałby zobaczyć Alexa po wypiciu litrowej butelki. Musiałby być to ciekawy widok.
- A jak ci się udała impreza? - zapytał, zmieniając temat.
Oboje się roześmiali. Dean chciałby zobaczyć Alexa po wypiciu litrowej butelki. Musiałby być to ciekawy widok.
- A jak ci się udała impreza? - zapytał, zmieniając temat.
Sherill wzruszył beznamiętne
ramionami.
- Tak średnio, choć miałem małą przygodę z Leilanii i jej chłopakiem - powiedział, uśmiechając się. Leilanii to blondynka, która też była z Feroxa i była w ich wieku. Alex się w niej podkochiwał, więc wiadomo jaki miał stosunek do jej chłopaka.
- Tak średnio, choć miałem małą przygodę z Leilanii i jej chłopakiem - powiedział, uśmiechając się. Leilanii to blondynka, która też była z Feroxa i była w ich wieku. Alex się w niej podkochiwał, więc wiadomo jaki miał stosunek do jej chłopaka.
- Co ten jej
chłoptaś znów zrobił? - zapytał, wiedząc czego można się po
nim spodziewać.
- Podszedłem do nich na imprezie z Sorine, tą z Honestusa. - Ta dziewczyna, zaś był nową koleżanką Sherilla, którą poznał tego dnia. - No i Einar nie był jakoś specjalnie dla niej miły. - Tego można było się spodziewać - Miałem mu dać po gębie, ale tak mu się odszczekała, że zrobiło mu się głupio - opowiedział i roześmiał się, widocznie na wspomnienie miny chłopaka. - Później spotkałem Lei w nocy już po imprezie w Pokoju Wspólnym i mnie przepraszała. Jak przyszedł jej pijany chłoptaś, to zaczął mi grozić żebym uważał - dopowiedział, przewracając oczami z zażenowania. Akurat kogo jak kogo, ale jego Alex się nie bał. Dean wcale mu się nie dziwił. Einar potrafił tylko dużo mówić, nic więcej.
- Podszedłem do nich na imprezie z Sorine, tą z Honestusa. - Ta dziewczyna, zaś był nową koleżanką Sherilla, którą poznał tego dnia. - No i Einar nie był jakoś specjalnie dla niej miły. - Tego można było się spodziewać - Miałem mu dać po gębie, ale tak mu się odszczekała, że zrobiło mu się głupio - opowiedział i roześmiał się, widocznie na wspomnienie miny chłopaka. - Później spotkałem Lei w nocy już po imprezie w Pokoju Wspólnym i mnie przepraszała. Jak przyszedł jej pijany chłoptaś, to zaczął mi grozić żebym uważał - dopowiedział, przewracając oczami z zażenowania. Akurat kogo jak kogo, ale jego Alex się nie bał. Dean wcale mu się nie dziwił. Einar potrafił tylko dużo mówić, nic więcej.
- Tak, jego groźby są na prawdę
przerażające – zakpił. - Czuje, że jesteś dla niego rywalem.
To dobrze. Znaczy, że Leila cię lubi - uśmiechnął się ciepło
do przyjaciela. - Skoro mieliście swój moment sam na sam to nie był
to stracony wieczór. - Rzucił w niego poduszką, aby się zemścić,
wykorzystując moment zaskoczenia. - A teraz proszę cię o
przyjacielską pomoc, pozwól mi dojść do siebie i porozmawiajmy
później. Idę pod prysznic. - czuł jak bardzo śmierdzi od niego
alkoholem. Ale mógł być z siebie dumny. Informacja o jego
zaskakującym wyczynie nadawałaby się do „Śnieżynki”,
szkolnej gazety, w której znajdował się niezwykle trafiony dział
plotek. W końcu to co zrobił poprzedniego wieczoru to nie lada
wyzwanie i było to warte nawet tego, że sam nie pamięta swojego
tryumfu.